Dla Niepodległej po raz 99

W dniu 10.11.2017 roku szkolny teatr „Pod Wiecznie Zielonym Jaworem” zaprezentował spektakl „Dla Niepodległej po raz 99.”
Uczestniczyli w nim zaproszeni goście: P. Przemysław Tuchliński – Zastępca Prezydenta Miasta Białegostoku, P. Ewa Mituła - Dyrektor Departamentu Edukacji, P. prof. hab. Jerzy Niemiec, P. hm. Hanna Horodeńska i P. hm. Andrzej Bajkowski – ZHP Chorągwi Białostockiej, P. Renata Buzuk, P. Antoni Adamski, P. Magdalena Łukjaniuk – przewodnicząca Rady Rodziców III LO, P. Henryk Rembiszewski - Wiceprezes Zarządu Okręgu Białystok Światowego Związku Żołnierzy AK i P. Katarzyna Lewończuk–Barańczuk z Białostockiego Ośrodka Kultury.
Spektakl oscylował wokół pojęcia WOLNOŚCI DANEJ I ZADANEJ:
Bo wolność – to nie cel lecz szansa by
Spełnić najpiękniejsze sny, marzenia
Wolność – to ta najjaśniejsza z gwiazd
Promyk słońca w gesty las, nadzieja
wolność – to wśród mądrych ludzi żyć
Widzieć dobroć w oczach ich i szczęście
Wolność – to wśród życia gór i chmur
Poprzez każdy bór i mur znać przejście

Za M. Grechutą recytowaliśmy, śpiewaliśmy i powtarzaliśmy….. w słowie, pieśni, geście. Reżyserem przedsięwzięcia została uczennica kl. II A Justyna Paszkowska, scenografię przygotowała Natalia Mielech z kl. II A. Oprawą muzyczną zajął się szkolny zespół Kosior Band w składzie: Patryk Kosior z II D, Kornel Olechno z kl. II C, Jakub Milewski z kl. II D oraz wokalistki: Weronika Śniecińska z kl. II A i Valeria Liuliak z kl. I A. Niezastąpione: Kamila Wysocka i Natalia Jakowiec z kl. II A prowadzały partie dialogowe spektaklu, kreatywna Ada Sutkowska z kl. II D wyrecytowała swój własny wiersz o narodzie polskim, zaś Karol Czerwiec z kl II A stworzył sugestywną postać… wysportowanego Kordiana.. Nasi debiutanci z kl I A: Piotr Bosko i Krystian Puzanowski oraz Kacper Kasprzak z kl. I G odegrali trzech wieszczów narodu polskiego.
Trudno jest wymienić wszystkich, gdyż w powstanie tej sztuki było zaangażowanych ponad trzydziestu uczniów. Tym niewymienionym z imienia i nazwiska pragnę podziękować szczególnie. Wiecie, że wszyscy razem stworzyliście COŚ WYJĄTKOWEGO.
Beata Żamojda

Felieton o popsologicznym coś, czyli moje refleksje po spektaklu „Dla Niepodległej…”
Bóg, Honor, Ojczyzna! - każdy z nas kojarzy te słowa. Słychać każdego 11 listopada na Marszu Niepodległości. Te słowa można było usłyszeć również 10 listopada na przedstawieniu zorganizowanym w III LO przez członków koła teatralnego Pod Wiecznie Zielonym Jaworem.
Zanim przejdę do samego wydarzenia, napiszę parę słów o próbach. Wydaje się, że na takich próbach teatralnych panuje atmosfera spokoju, opanowania na miarę starożytnych stoików, czasem podniecenia. W przypadku tych ludzi te nastroje nie wystąpiły. Sam widziałem jak krew lała się hektolitrami, a pot wylewał się z każdego aktora w takich ilościach, że można byłoby nawadniać trzyhektarowe pole przez tydzień. Widziałem, jak recytatorzy powtarzali po 1000 razy jeden wers, by ładnie wybrzmiał w ich ustach, a piosenkarze przez nerwy przekręcali każde słowo, wers, a nawet zwrotkę. Pani reżyser darła się na cały regulator, włosy wyrywała, a nawet gryzła paznokcie. Jednym słowem wszyscy (w tym i ja) martwili się występem, co niemalże przemieniało się w histerię.
Czas pokazał, że nie było czym. Występ okazał się sukcesem. Widownia była zachwycona. Nadal pamiętam jak Weronika przepięknie zaśpiewała ,,Litanię Polską", nawet ciut lepiej od samego Kaczmarka; jak Aleksandra w sposób iście podniosły recytowała wiersz Słowackiego: ,,Szli krzycząc: Polska! Polska!" Cała sala śmiała się z występu chóru teatralnego, który w sposób przekomiczny wygłosił ,,Karę Mustafę". Nasze trio odegrało scenkę spotkania trzech najsłynniejszych polskich poetów XIX wieku w Paryżu. Wspomnę również, że niejaka Adrianna, wyrecytowała własnoręcznie napisany wiersz, który niestety nie ma własnego tytułu, ale zachwycił swoją oryginalnością i rymami. Jego podmiot liryczny zadaje pytanie, dlaczego taki dumny naród ukląkł przed swymi wrogami. Inni też świetnie zagrali, zaśpiewali, wyrecytowali, jednakże niewątpliwe najważniejszą rolę odegrała Sylwia. W przedstawieniu grała Polskę. Wydaje się, iż jej niema rola jest prosta i niewymagająca większego kunsztu aktorskiego. Nic bardziej mylnego. Aktor swoją mimiką twarzy, ruchami jest bardziej sugestywny, a więc ma większą moc przyciągania wzroku widza niż posługujący się słowem. Sylwia, swoim ,,tańcem"(tak nazwę jej rytmiczne ruchy) zagrała ją tak perfekcyjnie, że przyczyniła się do szybszego bicia serca mężczyzn przebywających na sali, a może i nie tylko.
Powinienem teraz napisać parę słów o samym przedstawieniu. Tutaj pojawia się pewien paradoks, był o …wszystkim, czyli o straconej wolności i tej odzyskanej, ale trudnej. Wynika to z jego specyfiki i kompozycji, gdyż był pewnego rodzaju zabawą z widzem, grą intelektualną, która ma polegać na odgadnięciu jej sensów. Każdy z widzów musiał sam w swej wyobraźni domalować obraz umieszczony na sztalugach w centralnej części sceny. Dlatego jest niesamowity, zdumiewający . Na koniec mego króciutkiego felietonu wyrażę głęboki podziw dla kunsztu aktorskiego szkolnej trupy teatralnej i Justyny, że nie tylko wytrzymała psychicznie liczne próby i samo przedstawienie, ale okazała się profesjonalnym reżyserem.
Damian Załuski absolwent III LO i członek teatru jeszcze w ubiegłym roku szkolnym
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji:


fot. Dawid Gromadzki, UM

Log in