WARTO PRZECZYTAĆ - Szukam nauczyciela…

Są młodzi. Mają swoje marzenia, pragnienia i ambicje. Nie boją się wyzwań. Poszukują nauczycieli – mistrzów, nauczycieli-autorytetów, którzy będą im towarzyszyć w szkolnej wędrówce. Współcześni uczniowie, to bardzo często wnikliwi obserwatorzy rzeczywistości szkolnej i nauczycieli. Z perspektywy ławki w klasie, bez trudu potrafią rozpoznać, który z nich emanuje ciepłem, humorem, patosem, ironią, wiedzą, odpowiedzialnością, czy też kiczem i rutyną. Po latach nauki wspominają ich „fajnie” lub „gorzko”. Wiele czynników może wpływać na taki stan rzeczy. Nie tylko codzienne szkolne życie, ale także literatura i film pokazują różnorodne podejścia pedagogów do wykonywanego zawodu, a przede wszystkim stosunek do uczniów. W informatycznej cywilizacji naszych czasów, coraz trudniej o bezpośrednie relacje mistrz-uczeń, ale utrzymuje się tęsknota za modelem platońskiej Akademii. Jej podstawowym narzędziem pracy była rozmowa. Myślę, że w dzisiejszych czasach jest to niedoceniona forma kontaktu z uczniem.

Relacja Sokrates-Platon

Gaje oliwne, ogrody i ulice...To właśnie miejsca, gdzie przechadzali się wielcy filozofowie otoczeni grupką uczniów. Sokrates jako mentor ateńskiej młodzieży, stawał się też ich przewodnikiem duchowym, godnym naśladowania wzorem, kimś, kto pomoże zrozumieć samego siebie. Dla Platona stary, siedemdziesięcioletni Sokrates był nie tylko mistrzem, ale też najlepszym przyjacielem. Stąd Platon starał się robić wszystko, co możliwe, byle tylko swojego nauczyciela oswobodzić, zaś po jego śmierci poświęcił mu wiele miejsca w swych pismach. Podczas procesu Sokratesa, Platon był obecny, przysłuchiwał się kolejnym wypowiedziom i miał świadomość faktu, że stary filozof został osądzony niejako z góry. Późniejszy wielki myśliciel podjął nawet próbę wykupienia Sokratesa. Filozof budził w Atenach skrajne emocje. Przez uczniów był uwielbiany, przez część społeczeństwa traktowany z niechęcią. Zarzucano mu bezbożność i deprawowanie młodzieży. Do rosnącej niechęci przyczyniała się metoda nauczania np. na ulicy wdawał się w dysputy z przypadkowo napotkanymi osobami (często na wysokich stanowiskach), którym zadając pytania, wykazywał niewiedzę. Warto podkreślić, że Sokrates bardzo wysoko cenił wiedzę. Traktował ją jako podstawę osiągnięcia szczęścia w życiu. W przeciwieństwie do cieszących się dużą popularnością w jego czasach sofistów, nie brał pieniędzy za nauczanie. Sokrates to jeden z najciekawszych nauczycieli w historii. Jak zauważyli M. Braun i M. Mach w książce „ Jak pracować ze zdolnymi?” – jeśli mierzyć jego nauczycielskie talenty osiągnięciami uczniów, sam Platon wystarczy żeby uznać go za mistrza.

Ekscentryczny i charyzmatyczny Keating

To nauczyciel języka angielskiego, jeden z głównych bohaterów powieści Nancy Horowitz Kleinbaum „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”. Inspirował. Na swoich zajęciach zmuszał uczniów do samodzielnego myślenia. Profesor Keating był przeciwny konwencjonalnym sposobom nauczania. Starał się nauczyć swoich podopiecznych, że "chcieć, znaczy móc". Uświadomił im, że każdy z nich ma jakiś talent, tylko musi go w sobie odkryć i za nim podążać. Umiejętnie i mądrze nakłaniał ich do poddawania się własnym pasjom i cieszenia się z każdego nowego dania, który może przecież przynieść coś niezwykłego. Wprowadzając nowe, metody wychowawcze, powodował zamęt w środowisku nauczycieli, ale jednocześnie uznanie i uwielbienie uczniów. Zdobywa ich zaufanie i szacunek. Mówi „carpe diem”. Przekonuje młodych ludzi, aby uwierzyli we własne siły, aby dążyli do tego, by ich sny się spełniły. Keating nie był wyłącznie mentorem. Stał się wzorem, o czym świadczy fakt, iż uczniowie zwracali się do niego „Kapitanie, mój Kapitanie”. To przykład nauczyciela, który potrafi pociągnąć za sobą innych, przekonać ich do otwartości i samodzielnego myślenia. Wierzy, że podstawą edukacji powinno być pokonywanie własnych słabości, samodzielne myślenie, poszerzanie horyzontów, odpowiedzialność za własne czyny i spoglądanie na wszystkie kwestie z wielu perspektyw.

Ktoś niezwykle bliski

Tak można określić nauczyciela z wiersza Zbigniewa Herberta „Pan od przyrody”. Mimo że piszący o nim poeta jest już osobą dojrzałą, wspomina nauczyciela jako jedną z najważniejszych postaci dzieciństwa. W jego wspomnieniach, to osoba mądra, posiadająca wiedzę, która potrafi zainteresować uczniów wykładanym przedmiotem. Wprowadza ich w świat odkryć, mających ogromny wpływ na rozwój ucznia szkoły podstawowej. Nauczył dzieci szacunku dla życia pod każdą postacią Ułatwił im poznanie tajemnic przyrody i przeżycie przy tym ogromnych wzruszeń.

On nas wprowadził

przez złoty binokular

w intymne życie

naszego pradziadka

pantofelka

Można powiedzieć, że Pan od przyrody, to nie tylko zwykły profesor – to mistrz, to autorytet. Herbert próbuje nam powiedzieć, że tak naprawdę każdy nauczyciel buduje sobie pomnik w umysłach i sercach swoich uczniów. Wspomnienie o nim wzrusza, a szacunek, który wzbudzał za życia, nie zmniejszył się ani odrobinę po jego śmierci. Podmiot liryczny wspomina z nostalgią nauczyciela przyrody. Choć nie potrafi sobie przypomnieć jego twarzy, pamięta inne szczegóły wyglądu nauczyciela – że był wysoki, nosił złoty łańcuszek, popielaty surdut i krawat. We wspomnieniach tych bowiem nie chodzi o wygląd, ale o wartości, które pedagog zaszczepił w sercach swoich uczniów.

A więc?

Warto pamiętać, że nasi uczniowie szukają w nauczycielach autorytetów, pełnych poświecenia, którzy potrafią rozmawiać ze swoimi podopiecznymi, przekazać im wiedzę i otwierać oczy na świat. Czasy kiedy tylko nauczyciel miał książkę już minęły. Młodzi ludzie doskonale poruszają się w świecie internetu, który dostarcza im informacji i trochę zastępuje nauczyciela. Możemy więc rozstać się z rolą eksperta. Wygórowane oczekiwania i zmuszanie do bezrefleksyjnego „wkuwania” wiadomości stają się przeszkodą w budowaniu pozytywnych relacji. Jeżeli będziemy mieć na uwadze, że każdy ma jakiś talent, za którym warto podążać i rozwijać go, to wspólna droga przez szkolne meandry, może okazać się niezwykłą przygodą nauczyciela i ucznia. W tej wędrówce nie bez znaczenia jest bagaż wzajemnych doświadczeń:

„Kiedy jeden z uczniów przyszedł pożegnać się z Mistrzem przed

powrotem do rodziny i interesów, prosił go o coś, co mógłby zabrać

ze sobą.

Mistrz rzekł:

– Stale rozważaj te trzy rzeczy, które ci teraz powiem:

To nie ogień jest gorący, lecz ty tak go odbierasz.

To nie oko widzi, lecz twój umysł.

To nie cyrkiel zakreśla koło, lecz kreślarz”. (Anthony de Mello)

Maryla Boćkowska

III Liceum Ogólnokształcące im. K. K. Baczyńskiego w Białymstoku

członek Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Twórczych

Log in